certyfikat energetyczny, chusta do noszenia dziecka, donice, meble kuchenne gdańsk, muzeum historyczne gdańsk, urolog gda?sk,

Archiwum newsów - Yahoo Inc. zawarła ugodę w procesie za wspieranie rządu Chin w represjach wobec internautów

2007-11-15  
Yahoo Inc. zawarła ugodę w procesie za wspieranie rządu Chin w represjach wobec
internautów
Amerykańska zakład pracy internetowa Yahoo Inc. zawarła w sądzie kalifornijskim
ugodę w procesie, wytoczonym jej za bezprawne wspieranie przez nią
represyjnych działań chińskiego rządu wobec internautów-dysydentów.
Sprawa sądowa został wytoczony w imieniu rodzin skazanych w Chinach dysydentów
przez oddział Światowej Organizacji Praw Człowieka (World Organization for
Human Rights USA) w San Francisco, gdy sprawa współpracy amerykańskiej firmy
z chińskimi władzami została nagłośniona w Kongresie USA.
Nie ujawniono szczegółów zawartej ugody. Wiadomo jedynie, że Yahoo zgodziła
się utworzyć ulubiony kieszeń pomocy dla osób, skazanych za opinie wyrażane
w portalach internetowych. Yahoo ma też zapłacić koszty adwokatom,
reprezentującym m.in. chińskich dysydentów Shi Tao (czyt. Szy Thao) i Wang
Xiaoninga (Uang Siaoning). Obaj korzystali z poczty internetowej Yahoo. Shi
Tao w 2004 r. został zmuszony na dziesięć lat więzienia za to, że przekazał
pocztą internetową tajne rozporządzenie władz, nakazujące mediom, by nie
pisały o kolejnej rocznicy wydarzeń na pekińskim Placu Tiananmen z 1989
roku. Wanga aresztowano w 2002 roku, gdy zamieścił szereg politycznych
artykułów w swojej poczcie mailowej.
Yahoo na żądanie strony chińskiej miała udostępnić dane osobowe internautów,
postawionych odtąd przed chińskim sądem. Obaj odbywają obecnie kary 10
lat więzienia.
Amerykańska jednostka internetowa tłumaczyła niejaki epoka temu, że przekazanie
danych nie miało wpływu na uwięzienie dysydentów i że jako zagraniczne
przedsiębiorstwo działające w Chinach musiała traktować się do miejscowego
prawa. Wiceprezes Yahoo Michael Callahan tłumaczył w lutym tego roku w
Kongresie USA, że przedsiębiorstwo nie miała świadomości, po co stronie chińskiej
potrzebne są dane Shi Tao.
Sprawa powróciła w zeszłym tygodniu na forum Kongresu USA, gdzie
przewodniczący komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów Demokrata Tom
Lantos powiedział pod adresem Yahoo:" Jak bądź pod względem technologicznym i
finansowym jesteście gigantami, pod względem moralnym pozostajecie karłami".
Komentując obecność w Chinach innych amerykańskich gigantów internetowych,
takich jak Google Inc., Cisco Systems Inc. czy Microsoft Corp., cytowany
przez agencję Associated Press profesor uniwersytetu kalifornijskiego Peter
Navarro powiedział:: "Firmy te w Chinach przekroczyły szarą linię etycznych
działań, powodowane żądzą zysków za wszelką cenę".
W sierpniu tego roku media pekińskie informowały, że Yahoo i inni
właściciele serwisów, na których swoje blogi zamieszczają Chińczycy,
podpisali kodeks, w którym zobowiązali się "monitorować transakcje państwa
chińskiego".
Jak podawała strona Towarzystwa Internetowego Chin, firmy zagraniczne
zobowiązały się respektować prawa chińskiego, nie rozprzestrzeniać
"nielegalnych i nieprawdziwych zasób wiedzy" oraz "monitorować transakcje państwa i
narodu chińskiego".
Zrzeszenie Reporterzy bez Granic (RSF) potępiła decyzję właścicieli stron z
blogami.
W Chinach jest przeszło 100 milionów internautów. Kraj ten jest drugim po USA
największym na świecie rynkiem internetowym.
« powrot
Copyright 1996-2007 Klika Onet.pl SA
 

Losowe archiwum

Jak okradziono 1000 supermarketów w Polsce
MediaTel zdecyduje o wielkości emisji na Elterix
Compem interesuje się poważny międzynarodowy inwestor
Fundusze Innova Capital kupi 60 proc. akcji Expandera
Szykuje się rewolucja w budowie dróg